
Elegancki powrót w wielkim stylu | recenzja drugiego sezonu „The Night Manager”
Druga odsłona „The Night Manager” to powrót do świata eleganckiej intrygi, w którym chłodna precyzja szpiegowskiej roboty spotyka się z emocjonalnym ciężarem wyborów dokonywanych w cieniu globalnych interesów. Twórcy postawili na kontynuację historii Jonathana Pine’a, ale zrobili to bez łatwych skrótów – zamiast tego budują nowe napięcia, pozwalają starym ranom ponownie się odezwać, a bohatera rzucają w wir wydarzeń, które z pozoru wyglądają znajomo, ale prowadzą go w zupełnie inną, bardziej niebezpieczną stronę. Sezon jest bardziej dynamiczny niż pierwszy, ale nie traci charakterystycznego dla marki wyrafinowania i powolnego podsuwania widzowi kolejnych puzzli układanki.

Prawie dziesięć lat kazano nam czekać na kontynuację historii niepozornego kierownika hotelowych nocnych zmian. Pomimo tego, że pierwszy sezon tworzył zamkniętą opowieść, będącą adaptacją powieści Johna Le Carré, to twórcy w niezwykle naturalny sposób podjęli się opowiadania dalszych rozdziałów przygód Joanathana Pine’a. W tę rolę ponownie wcielił się oszałamiający Tom Hiddleston, potwierdzający swój kunszt aktorski. W nowej-starej roli jeszcze lepiej wykonuje to co sprawdziło się w pierwszym sezonie. Jego gra aktorska jest godna podziwu na wielu polach, ale jednym z najcenniejszych walorów wydają się być drobne gesty, ekspresje twarzy i mistyczna mgła tajemnicy. Poza głównym bohaterem powracają inne znane postacie takie jak Angela Burr (Olivia Colman), Sandy (Alistair Petrie), Rex Mayhew (Douglas Hodge) czy też Frisky (Michael Nardone). Najważniejszym powrotem jest jednak ponowny angaż Hugh Lauriego w rolę antagonisty – Richarda Onslowa Ropera. Poza powracającymi postaciami, twórcy postawili również na nowe twarze, a przede wszystkim na będącego w osi wydarzeń kolumbijskiego mafiozę – Teddy dos Santosa (Diego Calva) oraz Roxanę Bolaños (Camila Morrone).
W warstwie realizacyjnej widać odważniejszy rozmach – zarówno pod względem lokacji, jak i konstrukcji scen akcji. Produkcja sprawia wrażenie bardziej kinowej niż telewizyjnej. Zdjęcia są nasycone, kadry przemyślane, a muzyka towarzyszy wydarzeniom tak naturalnie, że chwilami wydaje się jednym z bohaterów. „Filmowość” drugiego sezonu zauważalna jest już od pierwszego odcinka. Kamera nie tylko pokazuje miejsca, ale opowiada nimi – od luksusowych wnętrz, przez klaustrofobiczne przestrzenie, aż po widoki, które tylko udają spokój. Tempo opowiadanej historii jest elastyczne, w jednym momencie potrafi gwałtownie przyspieszyć w momentach presji i trudnych wyborów, żeby chwilę później zwolnić dając chwilę oddechu. Gdy główny bohater waha się, widz waha się razem z nim, gdy zaś podejmuje ryzyko, to emocje bohatera odczuwalne są zza srebrnego ekranu.
Ponownie za scenariusz odpowiedzialny jest David Farr, którego praca jest w niektórych aspektach nawet lepsza niż w pierwszej odsłonie. Pod względem narracyjnym sezon jest spójniejszy, bardziej zwarty i wyraźniej przemyślany dramaturgicznie w zestawieniu z historią sprzed dekady. Większą wagę postawiono na rozwój postaci pomiędzy bohaterami i pomimo, że sezon ma tylko sześć odcinków nie sprawia wrażenia krótkiego i niedopracowanego. Reżyserującą pierwszy sezon Susanne Bier zastąpiła Georgi Banks-Davies, która z wyczuciem podjęła się kontynuacji. Jej współpraca z Farrem owocowała tym, iż scenariuszowi traktują świat przedstawiony jako bazę, na której budują zupełnie nową konstrukcję fabularną. Szacunek do materiału wyjściowego widać w tonie i etyce opowiadania, ale jednocześnie serial ma własną tożsamość i odwagę, by rozszerzać uniwersum Pine’a o nowe konflikty i nowe moralne szarości.
Drugi sezon „The Night Manager” jest udaną kontynuacją, a w wielu aspektach lepszym serialem niż pierwsza seria. Umiejscowienie większości akcji w Kolumbii było strzałem w dziesiątkę, zarówno pod kątem „odświeżenia” planu akcji, jak również realizmu wydarzeń politycznych i przestępczych. Jako thriller polityczno-szpiegowski serial niewątpliwie jest wyróżniającym się na wielu polach. Wielowarstwowa fabuła tworzy bardzo dobrą opowieść, a realizacja scenariusza przez twórców jest precyzyjna i pozbawiona tanich chwytów. Bohaterowie (a w szczególności Pine) odgrywają różne role, które obudowane są imponującym balansem pomiędzy emocjonalnością, a chłodnym wyrachowaniem. To kontynuacja, która nie próbuje jedynie powtórzyć sukcesu – raczej udowadnia, że opowieść o człowieku stojącym na granicy kilku moralnych światów wciąż potrafi być aktualna, świeża i angażująca. Finał drugiego sezonu nie jest przewidywalny, a sama historia biorąc pod uwagę poprzedni sezon może być potraktowana za zamkniętą, a może być też kontynuowana kolejnym aktem. Oba sezony „The Night Manager” dostępne w serwisie streamingowym Prime Video od Amazona.
