,,Przede wszystkim chcę być sobą’’ │wywiad z Konradem Kąkolem

Festiwal BNP Paribas Warsaw SerialCon obfitował w spotkania z młodymi, pełnymi energii i pasji aktorami. Jednym z nich był Konrad Kąkol, serialowy Arek, który w rozmowie z nami opowiedział nie tylko o wyjątkowej atmosferze panującej na planie „Porządnego człowieka”, lecz także o swoich przygotowaniach do roli oraz o planach na najbliższą przyszłość.


fot. Klaudia Kot

Zuzanna Śnieżyńska: Nie studiujesz w żadnej szkole aktorskiej, skąd taka decyzja? I czy planujesz to w przyszłości?

Konrad Kąkol: Nie zdecydowałem się na naukę w żadnej szkole aktorskiej, bo w czasie, kiedy moi znajomi przygotowywali się do egzaminów, ja byłem na planie. Przez kilka miesięcy praktycznie nie było mnie w szkole, a to była ostatnia klasa, drugi semestr. Więc wynikało to głównie z braku czasu. Słuchając osób z branży, zauważyłem, że zdania są podzielone. Wielu mówiło mi, że w miejscu, w którym jestem, oni sami nie wiedzą, czy zdecydowaliby się na szkołę aktorską, bo mogłoby to coś zatrzymać. Ale jednocześnie tego nie wykluczam, chciałbym się dalej kształcić. Wiem, że w szkołach aktorskich i akademiach teatralnych zdobywa się ogromną wiedzę, więc jestem na to bardzo otwarty. Być może jeszcze kiedyś zdecyduję się na ten krok, ale na razie bardzo dużo uczę się przez praktykę na planach.

A jak w ogóle znalazłeś się na planie filmowym? W branży?

Nakręciłem kilka rzeczy z Julią Popkiewicz, reżyserką obsady, i dzięki niej zauważył mnie mój obecny agent, Jarek Skotnicki. Napisał do mnie na Instagramie. Na początku podchodziłem do tego sceptycznie, ale pojawił się festiwal w Gdyni, mieliśmy okazję się tam spotkać i poczułem się przez Jarka bardzo zaopiekowany. Wziął mnie pod swoje skrzydła i od razu poczułem od niego szczerą chęć współpracy.

Wiem, że masz też talent wokalny. Trafiłam na filmiki sprzed kilku lat, na których śpiewasz. Skojarzyło mi się to trochę z Timothée Chalametem i jego rapowymi nagraniami sprzed okresu sławy – tylko ty masz o wiele lepszy głos. Czy śpiew to też droga, którą chciałbyś iść?

Tak, zdecydowanie. Wczoraj na festiwalu premierę miał serial ,,Niebo. Rok w piekle” i tam też miałem swój udział śpiewany. Więc to jest droga, którą chciałbym podążać. U mnie w sumie wszystko się od tego zaczęło – najpierw grałem w teatrze muzycznym, w różnych spektaklach i musicalach. Od dziecka podśpiewywałem, miałem nauczycieli i nauczycielki śpiewu, kształciłem się w tym kierunku, ale też po prostu lubię śpiewać. Nigdy nie marzyłem ani o byciu piosenkarzem, ani aktorem, ale może jednak kiedyś się to spełni.

Można z tego zrobić zgrane połączenie.

Też tak myślę.

Wróćmy do twojej roli w ,,Porządnym człowieku”. Ile trwał proces przygotowań? Czy był on dla ciebie trudny?

Od momentu, kiedy zapadła ostateczna decyzja, że dostałem tę rolę, zaczęliśmy czytać scenariusze, analizować postać Arka. Po wspólnych czytaniach z Krzysztofem Czeczotem i Olą Terpińską bardzo dużo mi się rozjaśniło – jego osobowość, sposób widzenia świata, skąd bierze się jego pewność siebie. Myślę, że przygotowania trwały kilka miesięcy. Podczas samego okresu zdjęciowego, dzięki charakteryzacji, kostiumowi i wejściu w rytm pracy na planie, poczułem, że to zaczyna działać. I że nie jestem już sobą – na planie byłem naprawdę Arkiem.

Chciałeś, żeby Arek miał coś z ciebie? Jakąś twoją wrażliwość? Czy to na tyle różna postać, że została po prostu wykreowana na potrzeby serialu?

To raczej wykreowana postać. Staram się nie być na co dzień taki jak Arek – on jest idealnym przykładem, jak się ,,niekolegować”.

Ale pod koniec pojawia się w nim jakaś refleksja.

Tak, to prawda. Ale z drugiej strony nie mamy pewności, czy to nie jest kolejna maska. Przez większość serialu grał, udawał. Czy to w scenach w piwnicy, czy w innych. Staram się to od siebie oddzielać i nie łączyć z moim życiem prywatnym, chociaż na pewno zdarzało mi się nieświadomie coś przemycić.

Pewnie gdyby ktoś inny zagrał tę postać, Arek wyglądałby trochę inaczej.

Tak, na pewno.

Praca z doświadczonymi aktorami peszy czy napędza? Patrzyłeś na nich w takich kategoriach na planie?

Zawsze, gdy pracuję z osobami, które już bardzo dużo osiągnęły w tym świecie i nic nie muszą udowadniać, staram się pamiętać, że pełnimy te same funkcje na planie, wszyscy jesteśmy aktorami. Prywatnie mogę kogoś podziwiać, ale podczas gry staram się skupić na roli, a nie na tym, kim ta osoba jest. Równocześnie doświadczenie i rady, którymi się dzielą są bardzo cenne. Czułem od nich dużo wsparcia.

Czy jest ktoś w świecie filmowym, kto jest dla ciebie wzorem, czy raczej szukasz własnej ścieżki?

Raczej staram się nikim nie inspirować i iść własną drogą. Ma to swoje plusy i minusy, ale dobrze się z tym czuję. Przede wszystkim chcę być sobą i nikogo nie udawać.

A gdy oglądasz filmy i seriale, jakie nazwiska sprawiają, że od razu wiesz, że chcesz to obejrzeć?

Bardzo podziwiam Jima Carreya i jego umiejętność odcięcia życia prywatnego od roli, mimo że większość jego postaci jest bardzo charakterystyczna. Inspiruje mnie też Robin Williams, który, organizował wiele zbiórek charytatywnych. Ostatnio usłyszałem, że angażował również osoby bezdomne do filmów, w których grał.

Spotykamy się przy okazji festiwalu serialowego, czy ty oglądasz seriale? Masz tak, że zarwiesz noc, bo coś cię wciągnie?

Mam tak z ,,The Office PL”.

Gościliśmy dziś jednego z aktorów ,,The Office PL”.

Wiem, Piotra Polaka. Miałem okazję poznać całą obsadę, bo grałem w kilku odcinkach. To niesamowici ludzie, bardzo zżyci ze sobą. Oglądanie ich to ogromna przyjemność. Teraz wyszedł piąty sezon, więc znowu zacząłem oglądać od początku i kończę drugi sezon.

A co ci przychodzi do głowy, gdy słyszysz hasło „porządny człowiek”?

Na pewno osoba, która niesie za sobą pewne wartości, może być inspiracją dla innych i po prostu jest dobrym człowiekiem.

Zuzanna Śnieżyńska