Czytając scenariusz Heweliusza, pochłaniało się jeden odcinek za drugim | Stars On Stage by BNP Paribas: Konrad Eleryk

Pierwszego dnia drugiej edycji festiwalu BNP Paribas Warsaw SerialCon odbyło się spotkanie z Konradem Elerykiem, który zagrał postać Witka w nowym serialu Netflixa „Heweliusz”. Poprowadził je dziennikarz i krytyk filmowy, Marcin Radomski. 


fot. Klaudia Kot

Podczas rozmowy poruszonych zostało wiele wątków – od kwestii dotyczących aktorstwa, po aspekty techniczne i technologiczne związane z realizacją „Heweliusza” oraz jego scenariuszem. To właśnie scenariusz był przedmiotem rozważań na początku spotkania. Czytając go, pochłaniało się jeden odcinek za drugim – mówił aktor. Serialowy Witek wielokrotnie podkreślał, jak dobrze i ciekawie była napisana ta historia. Z czasem coraz bardziej dochodziło do niego jej znaczenie.

Jak oni chcą to zrealizować? – te słowa przyszły na myśl Konradowi Elerykowi jako pierwsze, gdy zapoznał się z materiałem. Wiedział, że musi to być coś wyjątkowego, produkcja na dużą skalę. Praca na planie wymagała od niego bycia maksymalnie skoncentrowanym. Jak przyznał, podczas kręcenia scen, które miały miejsce na statku, stosowano mnóstwo technicznych i technologicznych rozwiązań. Od wielu z nich zależało zrealizowanie danej sceny i każda próba była niepowtarzalna, niemożliwa do powtórzenia jeden do jednego. To ty dostosowujesz się do techniki, a nie technika do ciebie – powiedział aktor.

W odpowiedzi na jedno z pytań gość panelu stwierdził, że jego celem w przedstawieniu postaci Witka w „Heweliuszu” było być na tyle wiarygodnym, aby nie zawieść tych, którzy przeżyli katastrofę w rzeczywistości. W trakcie zdjęć odbył on rozmowę z człowiekiem, który był na pokładzie prawdziwego Heweliusza. Podkreślił jednak, że jego postać była złożona z paru osób, nie opierała się na ocalałym mężczyźnie.

Spotkanie z Konradem Elerykiem było dla fanów możliwością dowiedzenia się, jak wyglądał proces powstawania serialu z jego perspektywy, czym kierował się w budowaniu postaci oraz jakie cele i wyzwania stawiał przed nim „Heweliusz”.

Jakub Woźny