„Zawód aktora jest świetną zabawą” | Stars On Stage by BNP Paribas: Tomasz Schuchardt

Gościem jednego ze spotkań z cyklu Stars On Stage by BNP Paribas, które odbywały się podczas tegorocznej edycji BNP Paribas Warsaw SerialCon, był Tomasz Schuchardt. Panel poprowadził Marcin Radomski.


fot. Klaudia Kot

Aktor opowiadał o pracy na planach kilku seriali, w których zagrał w ostatnim czasie, a które na festiwalu były nominowane do nagrody w kategorii „Najlepszy Polski Serial Roku 2025”. Jedną z produkcji był oczywiście „Heweliusz”, który niedzielnego wieczoru okazał się zwycięzcą. Jeśli chodzi o przygotowanie do roli kierowcy ciężarówki, to jestem synem takiej osoby. Wiele razy jeździłem z ojcem do pracy, szczególnie w wakacje, pomagać mu. Wiedziałem, jak wygląda ta praca – powiedział Tomasz Schuchardt. Epizodyczna rola ma inne zadanie niż główna czy drugoplanowa. To „krótkie strzały”, którym chce się nadać znaczenie. Inaczej postać nie byłaby potrzebna. Zawód aktora jest świetną zabawą – dodał.

Poruszono też temat kręcenia „Breslau”. Serialowy Franz Podolsky mówił o świetnie przygotowanej scenografii, która nie ograniczała się do jednej ulicy, gdzie poruszali się bohaterowie. Dzięki temu w trakcie scen aktorzy mogli swobodnie skręcać w pobliskie uliczki, również wyglądające na te z 1936 roku. Na poszczególnych pionach, np. scenograficznym, kostiumowym, Polska nie ma się czego wstydzić – ocenił Tomasz Schuchardt.

Aktor pojawił się również w „1670”, gdzie wcielił się w postać hetmana Jana Sobieskiego. Gra w komedii to gra na rytmach. Wystarczy spóźnić się o kilka sekund i żart będzie nieudany, nietrafiony – mówił gość panelu. Z jego ust padło także zdanie na temat obowiązującego na planie dziennego harmonogramu: Zastanawiałem się, czy w rozpisce nie była z góry założona godzina na śmiech, żeby obśmiać wszystkie sceny i móc je potem zagrać – zażartował.

Tomasz Schuchardt został zapytany także o to, jakie seriale on sam ogląda. Mam taki system, że jeśli dużo osób powiedziało mi o jakimś serialu, że jest dobry, to rzeczywiście go oglądam – stwierdził. Jako przykład produkcji, która przypadła mu do gustu, wskazał „Sukcesję”.

Padło też kilka zdań na temat filmu „Dom dobry”, w którym zagrał aktor. Misja społeczna, którą chcieliśmy rozpocząć, zaczęła się urzeczywistniać. Liczba zakładanych niebieskich kart po premierze znacząco wzrosła. To problem, którego wiele osób już nie chce zamiatać pod dywan. Trzeba o tym rozmawiać – mówił.

Jakub Woźny